
PROBLEMATYCZNA REFORMA - 17 03.2000 - Express Bydgoski
O pracy Komisji Edukacji Rady miasta mówi jej przewodnicząca - Anna Mackiewicz
Profesjonalizm ....
- Członkom komisji doskonale znane są problemy nękające dzisiejszą oświatę. Odczuwamy je na własnej skórze, bowiem sami związani jesteśmy zawodowo ze szkolnictwem. Na swoje posiedzenia zapraszamy członków oświatowych związków zawodowych i różnych stowarzyszeń, np. oświaty niepublicznej, dyrektorów placówek oświatowych. W zależności od tematyki, informacją i radą członkom KE służą przedstawiciele innych instytucji oraz środowiska bezpośrednio zainteresowanego danym problemem lub związanego z podejmowaną właśnie tematyką.
W przyszłości chciałabym powołać, przy akceptacji radnych społeczną radę oświatową, na forum której radni mogliby konsultować swoje decyzje z przedstawicielami m.in. rad rodziców i samorządów uczniowskich
Codzienna praca ...
- Przedstawiciele Komisji Edukacji biorą udział w pracach zespołów powoływanych dla konkretnej sprawy, np. przyznawania grantów oświatowych, konkursów na dyrektorów, dofinansowania wypoczynku uczniów itp. Wszędzie tam pełnimy funkcje również kontrolne, szczególnie gdy podjęta decyzja skutkuje wydatkiem publicznych pieniędzy.
Przede wszystkim jednak czuwają nad finansowaniem / w tym inwestycje/ i działalnością szkół, zakładów opiekuńczo-wychowawczych, przedszkoli, domów kultury i Pałacu Młodzieży, świetlic dziecięcych i młodzieżowych, internatów oraz nad prawidłowym zabezpieczeniem dostępności i jakością realizacji potrzeb dydaktycznych, opiekuńczych i wychowawczych. Zadania te należą do obowiązków przeniesionych na samorząd przez państwo, które jednak finansuje ich realizację w stopniu niewystarczającym. Skąd brać pieniądze na wprowadzenie reformy?
Dylematy ....
- Dlatego radni, w tym z Komisji Edukacji RM stoją przed coraz większymi dylematami.
· Jak przekonać mieszkańców Bydgoszczy do ponoszenia coraz większych kosztów związanych z edukacją, w tym także zadań dodatkowych, np. wspomagania innowacyjności w pracach placówek, rozwoju sportu szkolnego itd.?
· Jak stale zwiększać ilość i atrakcyjność zajęć pozalekcyjnych dla lepszego rozwoju ucznia oraz próby ochrony go przed zagrożeniami narkomanii i alkoholizmu?
· Może to niepotrzebne fanaberie, skoro MEN nie chce w nich partycypować, muszą być więc przeprowadzane kosztem rozwoju innych dziedzin życia naszego miasta ?
· Jak utrzymać motywację do pozyskiwania tzw środków specjalnych – wobec ustawowego obowiązku wpłacania ich przez placówki do budżetu miasta?
· Jak zabezpieczyć opiekę pielęgniarską i lekarską nad uczniem ?
Na wszystkie pytania nie wystarczyłoby miejsca, dlatego postawię jeszcze trzy strategiczne, które zdominowały dyskusję w ostatnich tygodniach ?
· Jak utrzymać szkoły, które, przeliczając statystycznie ilość uczniów na danym osiedlu, mogłyby zostać zlikwidowane? Oczywiście w aspekcie czysto finansowym, bez brania pod uwagę „dobra dziecka”, które to nie znalazło się przecież w algorytmie naliczania państwowej subwencji oświatowej .
· Jak przekonać tych z radnych, którzy chcą wzorem innych gmin pozostawić w większości osiedli z 2 budynków szkolnych tylko jeden i przeznaczyć na niego uzyskane w ten sposób oszczędności. Można go wyremontować, doposażyć i uatrakcyjnić a uczniom zorganizować dowożenie. Można zwiększyć dodatki dla nauczycieli. A może starczyło by z czasem na wybudowanie osiedlowej pływalni ?
· Jak ograniczyć bezrobocie wśród nauczycieli wynikłe z niżu demograficznego oraz ograniczeń wymuszonych reformą dzisiaj i za rok /3-letnie szkoły ponadgimnazjalne/?
To tylko nieliczne pytania, które spędzają nam sen z oczu, do których rozwiązania oprócz dobrej woli przede wszystkim potrzebne są pieniądze.
Podsumowanie ...
- Wypracowane przez komisję wnioski, przy rażącym braku finansów i źle przygotowanej przez MEN reformie, nie są w stanie zaspokoić oczekiwań. Dokładnie przeanalizowaliśmy funkcjonowanie obecnej sieci szkół podstawowych i gimnazjów oraz zasady, którymi należy kierować się przy ich zmianie.
Drobiazgowo przebadała w różnych aspektach propozycje zmian w sieci, zapoznała się z opiniami i wnioskami Kuratorium Oświaty, wysłuchała opinii rad rodziców, rad osiedli i innych przedstawicieli środowiska oświatowego.
Nasze stanowisko przedstawimy do akceptacji Radzie Miasta.
Z góry mogę powiedzieć, że nie zadowoli ona nikogo a szczególnie nowego pierwszoklasistę i jego rodziców. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że część założeń reformy, choć tak źle przygotowanej przez MEN i MF ale realizowanej z dużym trudem a równocześnie poświęceniem przez samych nauczycieli przy poparciu rodziców zaowocuje i da temu dziecku większe szanse na przyszłość.
W imieniu członków Komisji Edukacji Rady Miasta mogę jednak wszystkich zapewnić, że tak jak dotąd, pracujemy na jej forum odpowiedzialnie i merytorycznie nie wdając się w upolitycznione dyskusje i zrobię wszystko aby nadal tak było.
Anna Mackiewicz
Przewodnicząca KE RM
nauczycielka matematyki
Cenzurka dla radnego
Express Bydgoski - 2 lipiec 2001
ELITA AKTYWNYCH RAJCÓW
W Bydgoszczy mamy 55 radnych. Część z nich prawie cały swój czas poświęca pracy na rzecz samorządu, ale są i tacy, którzy jedynie „odbębniają swoje obowiązki.. Express zbadał aktywność naszych samorządowców w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
Co należy do obowiązków radnego? Zdecydowanie najważniejszym zadaniem rajców jest udział w sesjach Rady Miasta, na których zapadają najistotniejsze dla gminy decyzje. Rada dzieli m.in. gminne pieniądze oraz uchwala lokalne prawa. Bardzo istotna część pracy samorządu odbywa się również w komisjach problemowych. Poza tym, jak podkreślają radni, sporo pracy mają w domu. Trzeba analizować grube zszywki materiałów przygotowane na sesję i komisje. Do tego dochodzi kontakt z mieszkańcami miasta.
/.../
O wskazanie najbardziej aktywnych członków własnego klubu oraz „konkurencji” poprosiliśmy Felicję Gwincińską z klubu SLD.
- Od nas wymieniłabym Annę Mackiewicz, Jerzego Staniszewskiego oraz Lecha Lewandowskiego. Z klubu opozycyjnego szczególnie wyróżniają się aktywnością Marek Gralik, Andrzej Kozłowski oraz Jolanta Turczynowicz-Kosmowska. Ogromną pracę wykonują także przewodniczący komisji problemowych.
Szef klubu AWS Stefan Pastuszewski wśród swoich kolegów, jako najaktywniejszych wymienia Andrzeja Kozłowskiego, Andrzeja Adamskiego, Mariana Grudzińskiego, Edmunda Rybińskiego i Grzegorza Kaczmarka. Z przeciwnego obozu jako najbardziej czynnych postrzega Annę Mackiewicz, Zuzannę Dziżę i Kazimierza Drozda.
/.../
--------------------------------
GAZETA POMORSKA - 21 Października 2002
RANKING Kto pracował, a kto milczał?
Cenzurka dla radnego
Kadencja 1998-2002 za nami. Spróbowaliśmy więc ocenić pracę najbardziej i najmniej widocznych radnych minionej kadencji.
/.../
Jest też grupa radnych, którzy wywołują skrajne opinie. I tak chociażby Anna Mackiewicz (SLD), która na ostatniej sesji otrzymała za swoją pracę Medal Prezydenta. - W pełni zasłużenie – mówią radni. - Nie zgadzam się - odpowiada inny. - Pani Mackiewicz zbyt lubi narzucać swoje zdanie innym. Wielu jednak podkreśla jej sprawne i profesjonalne przewodniczenie komisjom oświaty.
/.../
Oczywiście nie byliśmy w stanie napisać o pracy wszystkich radnych minionej kadencji. Nasz ranking powstał w oparciu o własne obserwacje oraz opinie radnych. Czy są słuszne, pozostawiamy ocenie Państwa.
Naszym zdaniem
najbardziej widoczni:
Bogdan Dzakanowski (LPR)
Andrzej Kozłowski (AWS)
Anna Mackiewicz (SLD)
Grzegorz Kaczmarek (AWS)
najmniej widoczni:
/../
Anna Stasiewicz
-----------------
Express Bydgoski - 4 Kwietnia 2006
Zniechęcony tytan wytrwale milczy
Wraz z końcem kadencji i perspektywą wyborów nawet najmniej widoczni radni tryskają pomysłami i inicjatywą.
- Dla fordoniaków połowa radnych z okręgu nie jest w ogóle rozpoznawalna - mówi Jan Kwiatoń, od 16 lat w Radzie Osiedla Nowy Fordon. - Ostatnio zadziwił nas jeden z nich, który po trzech latach nieobecności na dyżurach nagle sobie o nas przypomniał. Ale nie obecność lub jej brak na dyżurach świadczy o sumienności naszych rajców, tylko efekty ich pracy. A te ma Kazimierz Drozd - dwa baseny, lodowisko, to rzeczy namacalne. Ciągły, bliski kontakt i zainteresowanie osiedlem to sprawa druga, ale równie ważna.
Hojny i spokojny
Nie sposób opisać pracy wszystkich 31 radnych.
„Express” pokusił się o krótkie przedstawienie tylko najbardziej charakterystycznych ich typów.
Tytan.
Anna Mackiewicz i Wojciech Nowacki. Niestrudzeni polemiści, biegli odpowiednio w tematach edukacji i prywatnej własności.
Zniechęcony / ... /
Milczący. / ... /
Widmo / ... /
Zadziwiający / ... /
Hojny / ... /
Mentor. / ... /
Spokojny / ... /
Nieobecny / ... /
Wytrwała / ... /
Gdzie przebiega linia?
- Nie dyżury w radach osiedli czy brylowanie na sesjach rady, a skuteczność w załatwianiu spraw miasta i mieszkańców świadczą o „jakości” samorządowca - Do tego potrzeba zdolności organizacyjnych i zmysłu negocjacji. Obecna rada jest bardzo podzielona, nie wiadomo do końca, gdzie przebiega linia. Oznacza to, że przy odrobinie zachodu może przejść każdy wniosek, ale również każdy pomysł może być utrącony.
Radni twierdzą również, że kluczowa jest współpraca z prezydentem. - Przekonanie go do pomysłu to połowa sukcesu - zapewnia jeden z nich. - Bo można „szaleć” na sesji i wypruwać się na komisjach, ale mieszkańcy, więc i wyborcy tego nie zauważą, jeśli prezydenccy urzędnicy storpedują twoją inicjatywę. Są więc tacy, którzy wolą siedzieć cicho i robić swoje oraz radni, którzy idą na udry z prezydentem. Którzy z nich obrali lepszą drogę, pokażą zapewne wybory.
Sławomir Bobbe,

ZAPIEKANKA a'la radna
Mackiewicz dla Gazety Wyborczej
Lubię gotować i umię gotować lecz
czytając przepisy szukam w nich raczej inspiracji na nowe, ciekawe pomysły
połączenia smaków.
Jako uczennica SP brałam udział z
mamą w kursie gotowania organizowanym przez gastronomik a później w najgorszym
okresie kartkowym ( uczyłam się wtedy w lo)– robiłam większość zakupów i
gotowałam dla 4 osobowej rodziny obiady ( np. 3 obiady z 1 kurczaka).
Dzisiaj na pewno większe znaczenie przykładam do przypraw,
bo i wybór inny i wzorce z innych kuchni dostępniejsze.
Robiąc tzw tygodniowe zakupy
trudno zaplanować dokładnie składniki na tę czy inną potrawę.
Sztuką więc jest otworzyć lodówkę
i ugotować zdrowy i szybki posiłek lub poczęstunek dla niespodziewanych gości z
tego ........ co jest pod ręką.
Na całe szczęście mój syn nauczył
się jeść od małego mamusine „miszungi” i dzisiaj jemy w równym stopniu
ziemniaki, ryż, kasze, „naleźnikowate” i „kluskowate”.
Udało mi się ukształtować jego
podejście w podobny sposób, w jaki mnie wychowano, tzn. „ to normalne, że
człowiekowi coś bardziej lub mniej smakuje, ale to nie znaczy, że może nie jeść
tego drugiego ( oprócz skrajnych przypadków – przypalenia, przesolenia itd.).
wiele zachowań mogę wytłumaczyć ale dziecko np. odgarniające marchewkę?, zieloną
pietruszkę? .... na skraj talerza BO ONO TEGO NIE LUBI !!! To oczywiście nie
znaczy, że sama nie popełniłam żadnych , ocenionych po czasie , błędów
wychowawczych.
Moja propozycja na potrawę z
ziemniaków- to 100 w jednym, czyli propozycja, która może być zarówno
tzw. „ przeglądem tygodnia” jak i elegancką potrawą – w zależności od tego ile
mamy czasu, odwagi na eksperymenty i jakie możemy wydać na to środki.
Bazą jest forma zapiekanki,
najlepiej z ugotowanych wcześniej ziemniaków nie za miękko ( w niektórych
sklepach można już wybrać odpowiedni gatunek ziemniaków, które przy takich
potrawach „ nie kruszą się” tak łatwo)– tak aby schłodzone dały się łatwo
pokroić w plastry oraz mieszanka śmietany i jajek i ser. Zapiekanie w foremce wysmarowanej
masłem lub oliwką - zarówno szklanej jak i tortownicy ( którą można
podając do stołu „otworzyć” ) najlepiej w piecu ale także w mikroweli ( na parze
jaszcze nie próbowałam).
Plastry ziemniaków posypujemy
przyprawami ( szczególnie gdy były gotowane „ w mundurkach”) i przekładamy tym
czym chcemy – komponując właściwie smaki (wegetariańsko lub z mięsem). Składniki nieziemniaczane
dobrze jest w miarę możliwości pokroić w zbliżone wielkością kawałki i muszą być
wcześniej poddane w większości obróbce termicznej i najlepiej już doprawione ( w
tym o smak „warzywka”) ale przy sprawnym oku można posypywać dopiero
ułożone warstwy ( smak nada jeszcze sos). Kompozycje mogą być tradycyjne
lub eksperymentalne – warstwy np. kiełbasa, parówki, kurczak lub inne mięso (
nawet mielone) lub ryba ( tuńczyk a nawet ryba wędzona), szynka, pieczarki,
boczek, cebula, ....ale i ananas, morele, rodzynki. wmieszane w którąś z innych
warstw ..... dobrze jednak nie przesadzać z różnorodnością. Co najmniej 2 warstwy musi
stanowić ser ( w środku i na górze – w zależności od pieca możemy posypać już w
trakcie pieczenia ) i teraz - może to być żółty ser ( nie za chudy), mocarella,
ser typu rokpol ale przy niektórych zestawieniach nawet twaróg. Zapiekanka może
być też głównie serowa (3 gatunki). Nie należy zapominać w elementach
kolorystycznych i tu wystarczy trochę marchewki a może groszku, kukurydzy,
obranego ze skórki pomidora, a może kapary, oliwki .... Niezbędny jest element zielony i
tu preferuję szczypiorek (niż pietruszkę) ale można kupić inne świeże zioła.
Całość zalewamy roztrzepaną z
jajkami śmietaną ( gęstą ale sami decydujemy – czy słodszą,czy kwaśną), którą w
zależności od wcześniej użytych przypraw można wzbogacić o jogurt naturalny,
musztardę lub koncentrat pomidorowy a może doprawić na lekko słodko dla
kontrastu z pikantniejszą przyprawą warstw lub zabarwić lekko np. carry.....
W naszym domu istnieje
określenie, że jeżeli potrawa nie ma czosnku – to brakuje jej duszy- ale
oczywistym jest, że można dodać go do sosu w znikomej ilości – jedynie dla
wzmocnienia wyrazistości innych smaków. Całość zapiekamy i tu ważne jest
obserwować potrawę– inaczej jeżeli wyjmiemy wcześniej przygotowaną zapiekankę z
lodówki a inaczej jeżeli zapiekamy z produktów np. układanych jeszcze „na
ciepło”. Zapach rozchodzący się po kuchni jest najlepszym wskaźnikiem lub
zbrązowienie sera na wierzchu. Możemy użyć też patyczka – przy dobrej
proporcji śmietany i jajek całość zetnie się.
Od nas zależy jak tłustych
użyjemy produktów i ........... ile zjemy –
Nie bądźmy niewolnikami sztywnych
przepisów a wtedy polubimy przygotowanie potraw i ten proces tworzenia może stać
się dla nas formą sztuki. Nawet jeżeli wyspecjalizowaliśmy się w
kilku potrawach to czas na odrobinę szaleństwa. A doświadczenie może uczynić z
nas mistrza ( choć na miarę rodziny i znajomych ) i w tej dziedzinie.
SMACZNEGO
Anna Mackiewicz
2 lata prezydenta
Gazeta Pomorska - 13.11.2003
Nie chcę powtarzać wcześniej podawanych ocen (szczególnie tych negatywnych ), jak choćby faktu braku do dziś, obiecywanych już przy likwidacjach placówek oświatowych w lutym zeszłego roku – zasad racjonalizacji tych placówek i standaryzacji usług oświatowych. A prezydent planuje na ten rok zlikwidować kolejne „8 – 10”.
Skupię się zatem na pierwiastku ludzkim w pracy prezydenta. Choć jako belfer z krwi i kości zawsze szukam argumentów usprawiedliwiających niedobre uczynki, to wielu poczynań prezydenta i jego stosunku do innych ludzi nie mogę zrozumieć ani zaakceptować. Przykładów jest wiele – ograniczę się do 2 dowodów :
Spotkania z „mieszkańcami”.
Większość zgłaszanych na nich problemów jest znana i opisana przez m.in. Rady Osiedla. Prezydent woli jednak posłuchać o nich w świetle jupiterów, rozdając jabłka. A równocześnie lekceważy pracę rad osiedli. Np. nie zwraca się w większości przypadków o ich opinię a nawet kilka razy na sesji na pytanie radnych o zdanie RO w omawianej sprawie stwierdzał, że nie widzi takiej potrzeby. Stało się tak np. przy uchwałach o likwidacji przedszkoli i szkół – negatywne opinie RO po prostu zaginęły.
Miasto z tego powodu straciło dużo pieniędzy — mówi Mackiewicz. — Przecież starsi ludzie spoza Bydgoszczy sporadycznie tu przyjeżdżają odwiedzić lekarza, czy rodzinę. Przepis koniecznie trzeba zmienić, chyba że prezydent zaprezentuje wiarygodne wyliczenia wskazujące duże straty w naszym budżecie po takiej zmianie
Kto to jest – człowiek ?
Nie zmieniając zapisu uchwały o sieci przedszkoli publicznych i niepublicznych (stanowiących lokalne „prawo”) prezydent ogłosił konkurs na prywatyzację publicznych przedszkoli, zmuszając setki ludzi – dyrektorki, pracowników i rodziców do podjęcia w ciągu kilku dni decyzji i złożenia pod szantażem wniosków o prywatyzację placówki. Do dziś gdy przypomnę sobie tamte dni budzą się we mnie złe instynkty. Można widać nie mieć szacunku do innych ale na takie lekceważenie człowieka należy reagować
Jedynym pozytywnym efektem takiego traktowania (jest wiele innych przykładów) jest uaktywnienie się rodziców. Szkoda jednak, że poczucie współodpowiedzialności za to co się dzieje w ich placówce i oświacie zwiększa się w takich warunkach.
Anna Mackiewicz
UCHWAŁA O BILETACH
Po interwencji ‚„Gazety” bydgoscy radni zmienią
bzdurny przepis komunikacji miejskiej. Pasażerowie po
65. roku życia, niezależnie od tego, gdzie mieszkają, mają jeździć autobusami i tramwajami za darmo.
Absurdalny przepis, dyskryminujący starszych ludzi po 65. roku życia nie zarejestrowanych w naszym mieście opisaliśmy kilka tygodni temu w "Gazecie"
Bydoscy radni przyznali,
ze to bzdura choć sami 1.5 roku takie prawo uchwalili.
Po naszym artykule to postanowili to naprawić. Sprawą zajęła się radna Anna Mackiewicz (SLD), która zebrała podpisy swoich kolegów pod projektem uchwaly. Zaproponowała aby wszyscy ludzie powyżej 65.roku życia mogli podróżować bydgoską komunikacją za darmo.
Miasto z tego powodu straciło dużo pieniędzy — mówi Mackiewicz. — Przecież starsi ludzie spoza Bydgoszczy sporadycznie tu przyjeżdżają odwiedzić lekarza, czy rodzinę. Przepis koniecznie trzeba zmienić, chyba że prezydent zaprezentuje wiarygodne wyliczenia wskazujące duże straty w naszym budżecie po takiej zmianie"MsoNormal" style="TEXT-ALIGN: justify">
— To nie będą wielkie koszty — twierdzi Daniel Sarol, zastępca dyrektora Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej.
Potwierdza to Felicja (Iwincińska, przewodnicząca rady miasta, która kontaktowała się z wójtami i burmistrzami okolicznych gmin. Na jej prośbę przedstawili oni szacunkową liczbę osób powyżej 65. roku życia, mogących korzystać z bydgoskiej komunikacji.— Rocznie będzie to nas kosztowało nie więcej niż 300 tys. zł — mówi Uwincińska. — To niewielkie obciążenie naszego budżetu, a choćby z czystej przyzwoitości nie należy zabierać starszym osobom takich przywilejów.
Zmianą przepisu bydgoscy radni zajmą się na najbliższej sesji. Przy okazji
będą chcieli poprawić inny swój błąd, również związany z komunikacją miejską, ale dotyczący hooorowych krwiodawców.
— Zgodnie z przepisami mogą oni podróżować za darmo, pod warunkiem że wciągu roku oddali co najmniej dwa razy krew To niedopuszczalne żeby lodzie, którzy przez cale życie dzielili się swoją krwią z potrzebującymi, a dziś przykładowo sami są chorzy i już nie mogą jej oddawać, teraz nie mogli korzystać z takiego przywileju
KRZYSZTOF AŁADOWICZ

Moja inicjatywa powołania MŁODZIEŻOWEJ RADY MIASTA BYDGOSZCZY
EXPRESS BYDGOSKI - 13 Kwietnia 2006
Uczeń będzie mógł „sprzedawać” swoje pomysły
Prawdopodobnie już w kwietniu uczniowie będą mieli swój samorząd. Pierwsze wybory młodych rajców odbędą się w tym roku szkolnym.
Początkowo Młodzieżowa Rada Miasta składać się miała z przedstawicieli wszystkich szkół mających siedziby na terenie Bydgoszczy. Dziś już wiadomo - młodzież, wzorem dorosłych, będzie musiała bić się o funkcję radnego. Czy to nie utrudni wyborów i nie zafałszuje ich obrazu?
- O wszystkim zadecyduje regulamin. Ale prawdopodobnie to przedstawiciele samorządów uczniowskich wybiorą spośród siebie radnych - informuje Anna Mackiewicz, przewodnicząca Komisji Edukacji bydgoskiej Rady Miasta.
Niezwykłe rozczarowanie?
- Z gimnazjów będzie ich piętnastu, ze szkół ponadgimnazjalnych szesnastu. Uczniowie zaprezentują się wyborcom i będą musieli przekonać innych do swojej osoby. Tak jak to ma miejsce w kampanii wyborczej dorosłych.
Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że uczniowie liceów, którzy na spotkaniu stawią się najliczniej, wybiorą spośród siebie 16 radnych, a pozostałe typy szkół nie będą reprezentowane. Co wtedy? - Byłabym niezwykle rozcza Młodzieżowe Rady Miasta są organami doradczymi, z którymi może konsultować swoje decyzje Rada Miasta, zwłaszcza w sprawach dotyczących edukacji. Rada będzie miała swój budżet, statut, prezydium. Co z jej powstania będzie miał „przeciętny” uczeń?
Pewna nieufność
- Wszystko zależy od dorosłych - nie kryje Radek Wnuk, członek grupy inicjatywnej. - Nie będziemy ich mogli przecież do niczego zmusić. Ale „szary” uczeń, który po prostu przychodzi do szkoły, też ma różne, świetne pomysły. I nie ma ich komu przekazać. Widząc, że szkoła ma swojego radnego, może bezpośrednio do niego zwrócić się z taką inicjatywą. A od rady młodzieżowej do dorosłej już krótka droga. Może w ten sposób udałoby się pchnąć sprawy edukacji i kultury na dobre tory? - zastanawia się 17-latek. - Na razie jednak widać pewną nieufność po obu stronach. Nie znamy się. Część młodych uważa, że jest wywierana zbyt duża presja przez dorosłych. A ci zapewne jeszcze nie do końca nam ufają, nie wiedzą, czy chcemy działać poważnie, czy nam się to szybko znudzi. Jestem jednak dobrej myśli - dodaje.
byłabym mocno rozczarowana, gdyby na tak wczesnym etapie dochodziło do takich sytuacji - mówi radna.
BOB
--------------------------
GAZETA POMORSKA - 27 kwietnia 2006
„NIE DLA MŁODYCH”
Radni nie przyjęli statutu Młodzieżowej Rady Miasta Bydgoszczy. Prawdopodobnie powstanie ona po wyborach samorządowych.
Wczoraj nie doszło do głosowania nad statutem Młodzieżowej Rady Miasta, bo radni mięli wiele uwag do projektu.
Rajcy twierdzą, że MRMB będzie współpracować z prawie wszystkimi komisjami ratusza i to one muszą zaopiniować ten projekt.. Do tej pory zrobiły to tylko dwie komisje: edukacji oraz samorządności i statutowo-organizacyjna.
Tu radni mają rację – przyznaje Anna Mackiewicz, radna nadzorująca projekt – Pojawiły się też opinie, że treść statutu jest zbyt formalna i będziemy musieli go uprościć.
- Nie będę tej sytuacji komentować – powiedział Ariel Zwoliński z VI LO, członek grupy inicjatywnej MRMB.
W takiej sytuacji do rozstrzygnięcia pozostaje też kwestia wyborów do MRMB.
Albo zorganizujemy je na szybko teraz, albo zajmie się tym na spokojnie już nowa rada – mówi Anna Mackiewicz. - Najważniejsze, że wykonaliśmy ten pierwszy krok.
Szkoda, że tylko jeden.
Bogdan Dondajewski
Najbardziej pożądane: twarzą w twarz
Hanna Walenczykowska,
Sobota, 3 Marca 2007
www.express.bydgoski.pl
Bydgoscy radni twierdzą, że tradycyjne dyżury pełnione w siedzibach rad osiedli nie sprawdzają się.
Myślą więc o wykorzystaniu Internetu.Radni innych miast uruchamiają komunikatory, organizują czaty. Spotykają się z mieszkańcami w supermarketach, jak samorządowcy z Łodzi, którzy uznali stare sposoby kontaktu za anachroniczne. Bydgoscy rajcy wolą tradycyjne metody.
- Mają dyżury w siedzibach rad osiedli. Członkowie prezydium w ratuszu - wyjaśnia Wojciech Paczkowski, dyrektor biura RM.
Ponieważ prawo nie określa jednoznacznie tego, jak często takie dyżury mają się odbywać, część radnych spotyka się z wyborcami średnio raz w miesiącu. Żaden z członków Rady Miasta nie zgłaszał, że chciałby wypełniać swoje obowiązki w inny sposób./.../
Jedną z nielicznych (jeśli nie jedyną) radną, która ma swoją stronę internetową, jest Anna Mackiewicz (LiD). - Właśnie ją przebudowuję - oświadcza Anna Mackiewicz. - Zastanawiam się, jak mogłabym w ten sposób zbierać informacje i opinie.
Radna LiD chce, by na jej stronie pojawiały się pytania, na które można odpowiedzieć tylko tak lub nie. Myśli też o pisaniu bloga i uruchomieniu internetowego forum.
- Tradycyjne dyżury nie sprawdzają się także dlatego, że siedziby rad osiedli znajdują się w niedostępnych miejscach. Np. RO Wyżyny jest na stadionie „Chemika” - dodaje radna.
Radna Mackiewicz założyła stronę internetową

fot. Krzysztof Szatkowski/AG
ka 2007-04-09
www.miasta.gazeta.pl/bydgoszcz
Chce w ten sposób przede wszystkim kontaktować się ze swoimi wyborcami
Pod adresem www.amackiewicz.bydgoszcz.pl radna LiD prezentuje siebie, swój dorobek, zdjęcia z partyjnymi kolegami oraz rodziną. I swoje wiersze. Możemy się też dowiedzieć, że jej mottem życiowym są słowa arcybiskupa Henryka Muszyńskiego: "I Bóg cię spyta nie w co wierzyłeś, nie jak świętowałeś, ale czy pomogłeś drugiemu człowiekowi".
- To nie jest moja pierwsza strona internetowa. Poprzednia istniała od 2000 roku, ale była statyczna, pozbawiona możliwości kontaktu - opowiada Anna Mackiewicz. - A teraz internauci mogą pisać do mnie maile, komentować na forum, czy wziąć udział w ankiecie na temat bezpieczeństwa. Liczę też na artykuły od mieszkańców, które będę zamieszczała w internecie.
Radna chce wykorzystać stronę do kontaktów z bydgoszczanami. Twierdzi, że na spotkania w radach osiedli przychodzi mało osób. Dlatego proponuje, by o problemach i sprawach do załatwienia informować ją za pomocą internetu. - Później będę je zgłaszała na sesjach rady miasta w interpelacjach, licząc, że władze Bydgoszczy postarają się je rozwiązać - wyjaśnia.
Skąd w radnej, która jest nauczycielką matematyki, zainteresowanie internetem? - Lubię się uczyć i podejmować nowe wyzwania - odpowiada.
Mackiewicz wciąż przyswaja sobie język kodowania stron internetowych HTML, co - jak sama przyznaje - sprawia jej trochę trudności. - Pierwszy kontakt z informatyką miałam jeszcze w czasie studiów, ale wówczas na grupę przypadał jeden komputer i była to raczej wiedza teoretyczna niż praktyczna. Cieszę się, że teraz nadrabiam braki w tej dziedzinie.
Zapowiada, że wciąż będzie urozmaicać swoją witrynę. Wkrótce pojawią się tam artykuły o największych problemach osiedli z jej okręgu wyborczego. Wolny czas chce poświęcić pracy nad stroną graficzną, która, póki co, jest prosta i skromna.
jar, Poniedziałek, 16 Lipca 2007 - - www.express.bydgoski.pl
/.../
Przed wyborami następuje wysyp stron internetowych i blogów polityków. Później różnie z ich prowadzeniem bywa.
Od niedawna swoją witrynę posiada radna SLD w Bydgoszczy Anna Mackiewicz. Przedstawia na niej swoją działalność publiczną i życie prywatne. Strona tytułowa jest nieco zbyt pstra, a nagromadzenie danych utrudnia, zamiast ułatwiać znalezienie interesujących nas informacji. Ale docenić należy, że Anna Mackiewicz jako jedna z nielicznych rajców miejskich prowadzi dialog z ludem za pośrednictwem sieci. /.../
Odp. - nie - "od niedawna", ponieważ poprzednią stronę prowadziłam od 2000 roku
a informacje o mnie są zgromadzone w menu "nawigacja"
|